Oto jestem

Introwertyk | 18 stycznia 2019

Poznajmy się. Zburzmy czwartą ścianę. Jestem introwertykiem, a to mój świat. Oto jestem.

Oto ja – Aspołeczny Typ.

Oto Ty – osoba która trafiła tutaj przypadkowo lub należy do małego grona osób, które chciałem tutaj zaprosić i wiedzą kim jestem. Jeśli mnie znasz to ten wpis nie powinien być dla Ciebie niczym odkrywczym.

Oto ja. Introwertyk, który żyje w swoim świecie, z dystansem podchodzący do ludzi. Facet lekko po trzydziestce, który od jakiegoś czasu próbuje sobie w życiu wszystko poskładać, zredefiniować każde pojęcie, starający się nadać własne znaczenie na każdemu słowu. Mieszkający w jednym z większych miast w Polsce. Dobrze czujący się we własnym mieszkaniu, z którego uczyniłem swoją twierdzę, otwartą tylko dla ludzi, których darzę zaufaniem, których lubię. Pracuję sam na siebie, moje mieszkanie to moje biuro. Właśnie – mówię mieszkanie, bo dom to nadal dla mnie dom rodzinny, tam gdzie się wychowałem. Podobno jestem mądry i inteligentny, ale nie stawiam siebie nigdy ponad innymi i staram się wszystkich traktować równymi. Podobno jestem jakoś tam atrakcyjny, ale gdy patrzę w lustro to mam inne odczucia. Podobno jest coś we mnie jest, ale ja tego nie dostrzegam.

Chyba jednak jestem nietypowym introwertykiem, bo ciągnie mnie do ludzi, a właściwie to ludzi ciągnie do mnie. Mówi się czasem, że między ludźmi jest jakaś chemia. To podobno nie chemia, a fizyka. Takie niewidoczne wiry energetyczne, które otaczają każdego z nas, a ludzie właśnie poprzez nie odnajdują swoje bratnie dusze, łączy ich niewidzialna nić porozumienia. Nawet kiedy bardzo się staram nie poznawać już nikogo nowego, to zawsze znajdzie się ktoś, kto wkroczy w mój świat i pozostawi w nim trwały ślad. Ja wszystko pamiętam, o niczym nie zapominam. Właśnie zbyt dobra pamięć jest moim chyba największym problemem.

Powinienem też napisać coś więcej o tym co powoduje, że introwertyzm to nie jedyna rzecz, która mnie cechuje. Dodaj do tego Chorobę Afektywną Dwubiegunową i masz mieszankę wybuchową. W połączeniu z bezsennością robi się coraz ciekawiej. Introwertyzm to nieufność do innych, zamknięcie się w sobie, podchodzenie do każdego z dystansem. ChAD wprowadza czynnik pewnego ryzyka. Kiedy jest ‘dołek’ to człowiek izoluje się jeszcze bardziej. Kiedy jest ‘górka’ potrafi zrobić coś nieobliczalnego. Nauczyłem się z tym jakoś radzić, znaleźć sposoby, aby dobrze ukrywać to wszystko przed innymi. Tak samo jak nauczyłem się zagospodarowywać swoją bezsenność i spożytkowywać ją w celu czynienia dobrych rzeczy. Mam swój specyficzny sposób bycia i postępowania z ludźmi. Trzeba mnie znać, aby się o tym przekonać. Jednak nawet osoby, które mnie znają nie potrafią często mnie zrozumieć. Zawsze jestem ten inny, ten dziwny, aspołeczny typ.

Dlaczego to piszę, dlaczego zaczynam z tym blogiem? Bo chciałbym się podzielić z innymi kawałkami różnych historii z mojego życia i innych ludzi, których dane mi było poznać. Chciałbym podzielić się swoimi myślami, bo może się komuś przydadzą. Jednak nie chcę robić za mentora, wszystkowiedzącego, bo taki nie jestem. Jestem omylny jak każdy. Popełniam błędy jak każdy. Moje rozumowanie może być czasem błędne i chętnie o tym podyskutuję. Cenię sobie otwartość, szczerość i zdanie drugiego człowieka. Chcę bieganinę swoich myśli jakoś usystematyzować. Może też i nie chcę pozostać sam z tym wszystkim czym inni ludzie mnie obarczają. Bo z każdym dniem coraz ciężej jest mi znosić to wszystko samemu, a nie chcę też z tym biegać do swoich znajomych.

Jeśli mnie znasz to wiesz, że mam sporo historii do opowiedzenia. Chyba właśnie to wszystko dawno temu popchnęło mnie w kierunku introwertyzmu, zamknięcia się na ludzi. Taki odruch obronny, aby więcej już nie poznawać ludzi, ich historii, aby odciąć się od tego świata, który nie jest miejscem w którym chciałbym żyć. Ludzie prędzej czy później opowiadają mi historie swoje życia i zazwyczaj sprowadza się to do długich, trudnych i ciężkich rozmów o bolesnych doświadczeniach z przeszłości. Z jakiegoś powodu każdy w stosownym dla siebie czasie zdradza mi bez pytania swoje największe sekrety i tajemnice. Ile znasz osób, które poroniły, zostały zgwałcone lub próbowano je zgwałcić? Ilu znasz niedoszłych samobójców lub tych co doprowadzili do skutku targnięcie się na swoje życie? Jak często poznajesz kogoś kto był nękany, prześladowany, męczony psychicznie, upokarzany i stał się cieniem siebie? Ile znasz osób, które miały takie problemy, że zniszczył je alkohol lub narkotyki i musiały korzystać z pomocy specjalistów? Znasz kogoś kto przeszedł tak ciężkie chwile, że na własne życzenie wylądował w szpitalu psychiatrycznym? Ile znasz osób molestowanych za dziecka, często przez osoby darzone zaufaniem społecznym? Znasz kogoś kto się zagubił, przekroczył nieprzekraczalną granicę? Nieszczęśliwe miłości, choroby i wypadki to mój chleb powszedni. To wszystko to tylko ułamek tego czego doświadczam.

Jednak jest też ten drugi biegun – szczęście. Ludzie z pasjami, inteligentni, mający do zaoferowania światu coś więcej. Niesamowite historie niepowtarzalnych ludzi. Tych, którzy odnoszą sukcesy zawodowe, sportowe, naukowe, związane ze swoimi pasjami. Ludzie mający wspaniałe rodziny, w których widać, że nie brakuje miłości. Miło jest widzieć jak wybija się to co dobre. Lubię, gdy ludzie się uśmiechają, gdy są ożywieni. Lubię pokazywać innym to co nieznane, wzbudzać w nich zachwyt otaczającym nas światem, nawet tym lokalnym. Cieszy mnie gdy mogę kogoś do czegoś zainspirować, komuś bezinteresownie pomóc. Mam satysfakcję, gdy ktoś zaczyna być szczęśliwym bo widzi, że świat to nie tylko zło, negatywne emocje, brak perspektyw czy pasmo porażek. Poznałem ludzi, którzy już byli szczęśliwi i potrafili tym swoim szczęściem obdarzyć też innych. Poznałem wiele osób, które dały sobie w życiu radę z potwornymi rzeczami, ale albo już stały się szczęśliwe albo już widać, że są na dobrej drodze do tego, aby odnaleźć ten wewnętrzny spokój.

Pociągają mnie ludzie. Ci wyjątkowi. Ciężko jest mi komuś zaufać, przed kimś się otworzyć. Małe jest grono osób, które lubię. Jednak nikogo nie nazwę przyjaciółką czy przyjacielem. Przyjaźń ma dla mnie mocne znaczenie, ma swoją osobną definicję. Podobnie jak miłość. Ciężko jest mi okazywać emocje, bo już się chyba mocno uodporniłem na ten świat i to wszystko co nas otacza. W jakiś sposób zobojętniałem, chociaż każda rzecz potrafi mnie poruszyć. Nie ma chwili, abym nie myślał o kimś kogo poznałem. Ja wszystko w sobie muszę przetrawić, mam milion myśli na sekundę. Bezsenność potęguje ten stan, kiedy wspomnienia przebiegają mi przed oczami jedno po drugim. Potrafię sobie z tym radzić, nauczyłem się tego, są rzeczy, które jakoś dają mi chwilę oddechu od tego wszystkiego i pozwalają chociaż na moment odciągnąć myśli.

Mam też taki jeden dziwny mechanizm w swoim jestestwie. Odchodzę od ludzi chociaż tego nie chcę. Czasem uznaję, że tak będzie lepiej dla tej drugiej osoby. Czasem to jest mój mechanizm obronny. I zadziwiające jak to skutecznie działa, a druga strona nie domyśla się czemu postępuję tak, a nie inaczej, często wychodząc na skończonego dupka. Po to tylko, aby ktoś łatwiej pogodził się z moim odejściem lub podjął samodzielnie decyzję, aby coś u siebie zmienić. Ludzie zawsze odchodzą. Pogodziłem się z tym dawno temu, że spotykamy się po to, aby się kiedyś rozstać. Nauczyłem się w pewien sposób odpuszczać. Aspołeczny typ do granic możliwości. Typowy introwertyk, który z trudem kogoś do siebie dopuszcza, potem oddaje się cały tym których lubi, a na koniec cierpi, gdy kogoś już nie ma.

Tyle na początek…

Zostań, a opowiem Ci więcej o sobie. Zostań, a poznasz wiele historii. Zostań, a poznasz moje myśli.

Będę tutaj na blogu.
Będę na mailu: at@aspolecznytyp.pl
Będę na FB: Aspołeczny Typ
Będę na IG: aspolecznytyp

Porozmawiajmy. Zawsze jest warto rozmawiać.

Nowszy wpis:
Starszy wpis:

Oto jestem 18 Styczeń,2019 aspolecznytyp